poniedziałek, 2 maja 2016

MY #365 CHALLENGE

Maj to zdecydowanie mój ubiony miesiąc. Uwielbiam go za piękną pogodę zwiastującą lato oraz długi weekend- przedsmak wakacji. Dzisiaj dotarło do mnie, że za rok będę pisać mature i tak naprawdę będzie już wiadomo czy dostałam się na wymarzone studia,  czy wyjadę na drugi koniec świata i czy moje życie zmienni się o 180 stopni. Rok to niby dużo czasu... Muszę w ciągu tych dwunastu miesięcy zapisać się, przygotować oraz zdać dwa ważne egzaminy (SAT, TOEFL), napisać CV i znaleźć pracę by zarobić chociaż na bilet lotniczy w jedną stronę, wyleczyć się z resztek depresji,  wygrać parę konkursów by zdobyć stypendium oraz zrzucić kilka kilo i wrócić do dawnej  figury. Dodatkowo nie mogę w tym czasie zawalić szkoły, ani odciąć się od znajomych,  musze zdać maturę, chciałbym rozwinąć swoje pasje i zainteresowania, myślę również o jakimś wyjeździe (może do Sztokholmu albo Berlina). Nie mam więc wcale dużo czasu, no ale cóż... muszę zdążyć by osiągnąć swój cel, jakim są studia w Los Angeles- bo marzenia same się nie spełniają :-)

5 komentarzy:

  1. Wow Los Angeles... :) Powodzenia w takich razie, bo taki wyjazd i studia to musi być coś niesamowitego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myśl w kółko o tym czego pragniesz, a z pewnością to sobie przyciągniesz :)
    >foxydiet<

    OdpowiedzUsuń
  3. Koleżanka z komentarza wyżej chyba mówi o Sekrecie ;D Niestety to tak nie działa, myślenie o tym i co bardzo ważne - wyłącznie pozytywne jest bardzo potrzebne i niezbędne, ale niczego nie przyciąga, jedynie popycha do działań, które z kolei skutkują tym czym chcemy. Znajdź kochana motywację, zorganizuj się i RÓB wszystko, co cię przybliży do marzeń. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, będę trzymała za Ciebie kciuki kochana :) https://julietguliet.blogspot.com/2016/05/ozspecials.html zapraszam do mnie kochana! :)

    OdpowiedzUsuń